
Czytałem o życiu sporo, nie, nie jestem Wernyhorą Dziwnie się żyje, kiedy cię ludzie za cokolwiek biorą Chodzą za mną podobizny, każda mi wmawia, że jestem sobą To naprawdę nudne, kiedy ci to mówi koleś obok Ciągle ktoś chce czegoś wciąż ode mnie Jestem na jej fejsie, nie przez messenger, młody jak Guiberter Pętle robi Tomasz R., nieświęte oficjum Witam pokolenie typów, których ominęło rozgrzeszenie Spoko, załapiesz na drugie się, jak ktoś ci wmówi, że cokolwiek powinieneś Mordo, jestem manifestem Żyję, bo powiedziałem za wiele Słowo tokiem się najłatwiej mija uprzedmiotowienie Wiem to, bo mnie kiedyś chcieli pociąć, jak byłem obiektem Nigdy nie wierz moim oczom, typie, bo są nieobecne Nawet jak ci się wydaje, że patrze prosto na ciebie Nie chodzą o mnie słuchy, choć to o mnie biega Same leszcze chcą mnie kupić, a się dobrze sprzedam Na kole fortuny mam swoje własne sinusy Te lamusy myślą, że się w ciągu liczy średnia Dalej, ktoś pisze, że fire, ktoś pisze, że frajer, ktoś pyta co jadłem, ktoś, że on też raper Ja pierdole, wcale by mnie tu nie było, gdyby mnie ci ludzie nie potrzebowali Chodziłem do szkoły, byłem niewidzialny, bo nie miałem klasy Stare koleżanki, nagle mnie widziały albo chcą zobaczyć Jestem nie do pary, jestem nienormalny (jestem nienormalny, proszę państwa to był właśnie freestyle na moim własnym języku) Robię rzeczy bez powodu a was dalej to boli Młody Nabokov, kiedy jestem w otoczeniu Loli Przewiduję życie, jakbym miał zielony długopis i nim pisał kod Matrixa wyjebany tramadolem O mój Boże, kim on jest i skąd się wziął na tym padole? Jak ten człowiek tworzy populizmy, tak by były dobre, znowu? Zawsze kiedy coś mnie goni, jestem krok do przodu Łapię i rzucam to totalnie jak coach w baseballu Jem se carry z tofu, dzięki, że pytasz, moi przyjaciele są zazwyczaj z poprzedniego życia Mam ogólnie dobrą karmę, mów mi młody akolita, ale każdy kto mi podpierdoli buty zawsze zdycha Przychilluj, typie, zrobiło się grubo Wytrapowany bilbo baggin walczy z barakudą Chyba tak nazwę płytę, może w końcu jakieś pójdą I mi spłynie hajs na wymarzoną wycieczkę do Jugosławii, żeby se walnąć karton z Josipem Tito Twój ulubiony raper właśnie googluje ze słuchu Fortepianówki mi układał konta z prozaixów, ale z tego trapu wystarczy na ośmiu sibeliusów Życie jest zajebiste, bo je takim wymyśliłem, nie dlatego, że jest Bóg albo jest miłość i rośliny, nie dlatego, że jest miód albo jest wino i rozkminy Moje myśli to, to wszystko, co kurwa zabrałem innym
Песен-НИКИ
Загрузка...
Другие песни Koza
Все песни →Похожие песни

Бигасс
SODA LUV
Ничего личного
Русский рэп201975,448

Бандана
Платина
РНБ КЛУБ
Русский рэп201859,980

Свадебное путешествие
Александр Буйнов
Острова любви
Русская эстрада199954,906

Каспий жағалауы
Azamat
Поп200134,438

Шпилька-каблучок
Лолита
Анатомия
Русская эстрада201433,308

Девочка 2D
Dead Rave
Singles 15-17
Русский рэп201828,891


