
Prosto z ulicy, Shot-shot-gun Jongmen na osiedlu atakuje, ta Dragi niszczą ludzi, za to tworzą legendy Wbijam w boys bandy kurwy droga nie tędy, elo Żyje nadzięją, uśmiecham sie na pozór Jadę na wage, potem podpisać dozór Tu przypał skucha, przezorny na zimne dmucha Nic nie da skrucha, nade mną też wisi pucha I oby z fartem dziesiony, grupy, dragi Metaliczny posmak Rakowiecka Ciupagi PDW, ŻRDW w bogactwie, w nędzy Miłość, nienawiść i nie ma nic pomiędzy Dworzec centralny, harówka nie widać nic Opada żaluzja i wybija tu kły Chemiczne wiązanie w głowie zakłuca rytm Jak prowadzisz się kolego karwafa karwanafi, joł Życie nas klepie nie wiecie, nie wiecie nic Zarobieni w ciepłym domu czy tego chciałem Co zamilczysz jak podwórka, uciekaj kurwa czym prędzej Bo cie w kleszcze jeszcze weźmie z kolegami pod urzędem Proszę cię więcej zajedź kumplom do machorki Inny kontynent list gończy pod stopami chłód peronki W oczy wiatry — to normalne pod prąd akcja na procentach Doktorantom, inżynierom życzę powodzenia w Kętach Ostrzem cięte — ta i pachnie znów przekrętem Stąd skąd się wywodzę po melanżu ślą karetkę Oślepione oczy, ziomków liczę optymalnie Gram na pograniczu, dzisiaj nie mam — jutro wpadnie Wygrawerowane inicjały, logo na pół łapy Dobry bucik, dobry dresik — wypierdalam z chaty Zasięg jak gokarty, zapierdalam po necie I ładnych lat parę przez to u psów na tapecie Ha ha ha chuj wam w dupe śmiecie to jest moje getto Pozdrówki Jongmen, cały Shotgun jedzie serią W zmowie logo team, plany realizuj morda Wszystko spełni się do końca chodź na co dzień ostrze noża Wpadłeś w sidła to nie znaczy, że jesteś chłopak głupi Pozdrawiam Z-tka Tarnów, Areszt Śledczy Montelupich Dokładniej tam wariatów, gadów wbity kutas z wolki Spierdalałeś tyle metrów, że się nabawiłeś kolki Kolejny raz się ostrzy wyrok policyjnej szmaty Co w komitywie sądem doprowadzi cię za kraty Na? tam wariaty, moi kumple na banicji Szukani, życzę farta jak najdalej od chwil przykrych Błyski, błyski, syrena wyje z dala Znak, że trzeba wypierdalać, że aż się podeszwa spala Biegnij, wolność bezsenna pies się ślini, warczy, szczeka Street life, Shotgun przekaz, elo powodzenia dzieciak Zrobić swoje w ciszy, żeby potem głośniej było Albo wygrywam, się uczę, co kakao się zmarszczyło Najgorszy jest moment, kiedy prawda dociera Nikt diabła aniołem nie zwie, sponiewiera Jeśli ty otworzysz okna, to i u mnie przeciąg będzie W złości popełnia się błędy, latało się po kolędzie 6 rano, drzwi w kuchni z futryną Czysto, zawsze czysto, dłoni łepetyną Dla siebie jestem w stanie zrobić dużo, nawet więcej Jestem wszędzie i nigdzie, to tak jak w tej piosence Pojawiam się i znikam, na kwadracie psami cuchnie Mogą mi naskoczyć nosem w kuchnie aż dym buchnie
Песен-НИКИ
Загрузка...
Другие песни Jongmen
Все песни →Похожие песни

Бигасс
SODA LUV
Ничего личного
Русский рэп201975,449

Бандана
Платина
РНБ КЛУБ
Русский рэп201859,980

Свадебное путешествие
Александр Буйнов
Острова любви
Русская эстрада199954,906

Каспий жағалауы
Azamat
Поп200134,438

Шпилька-каблучок
Лолита
Анатомия
Русская эстрада201433,308

Девочка 2D
Dead Rave
Singles 15-17
Русский рэп201828,891




