
Godzina druga, neon mruga, żul mnie prosi o szluga Piątkowa noc, wóda i koks, balanga gruba i długa Zielony smok jak tabaluga pociąga przy mnie weed Znowu sumienie do duszy puka, a tobie nie jest wstyd (wcale) Równia pochyła, lecisz jak walec i tylko widzisz dno Ile razy już to widziałeś i jeszcze nie zbrzydło ci to? Zamawiasz sto, bez popity, trzęsą się wity delira bierze Przytuliłbyś się do kobity, ale raczej nie odbierze Mówię prosto i szczerze, walę jak w dym prawdą na ryj C’est la vie, carpe diem, tak chciałeś to teraz żyj Mój rap nawróci, czy życie skróci, czy ktoś wyciągnie tu morał? Kluby nocne, melina, nora to tylko droga na monar Klasa społeczna niziny inteligencja, walka z nałogiem Przed melanżem, jednym słowem, wszyscy równi jak przed Bogiem Nieważne tu epitety i fakultety, chwali się czy dupę liże? Nie da sie słuchać tej zdartej płyty, bo bardzo marny ścięty DJ W jednej lidze, równia w dół, lecisz na plecach bez kół Śmiejesz się kurwa z Durczoka? Jesteś ujebany jak jego stół Kiedyś król, dzisiaj pionek, szybki koniec, peron zdobi Nic się nie zmienia w mieście cienia, tyle lat wciąż Nihil Novi Równia pochyła, nigdy nie skończysz tu, gdzie zaczynasz Grawitacja tak jak frustracja, czasoprzestrzeń wygina Prawa fizyki, matematyki, nie obliczą siły pędu Nihil Novi, nic nie zrobisz, nigdy nie skończysz weekendu Równia pochyła, nigdy nie skończysz tu, gdzie zaczynasz Grawitacja tak jak frustracja, czasoprzestrzeń wygina Prawa fizyki, matematyki, nie obliczą siły pędu Nihil Novi, nic nie zrobisz, nigdy nie skończysz weekendu Typy pod nocnym lubią się pizgać, lubią też zamoczyć mordy Idę przez miasto z twarzą ukrytą, w kapturze jak Robin z Loxely W głowie mam konflikt, bo nie wiem, czy czuję żal, czy już nienawiść Witamy na statku widmo, wariat na oślep kręci sterami Nie ma już nic do stracenia, oczy zamglone jak denat Nałóg to komornik z pasją - wszystko, co kochasz, siłą zabiera Lekarz potwierdza brak tętna, akt zgonu trafia na regał Zostaną po nas napisy, wyryte dłutem w grobowych kamieniach Z góry spogląda Atena, szyderczy uśmiech na twarzy Tanatos powinien tak dla przykładu po prostu wszystkich nas zabić Sypią się z planszy warcaby, nie możesz temu zaradzić Pijany kierowca dziecku na pasach w prezencie przywiózł paraliż Ciężkie rozkminy na bani, ktoś strzeli dziś samobója Wóda, zwinięta stówa, gruda, guzik i kryształ, i szuwar Musisz uważać jak fruwasz, odpadasz, jeśli nie łapiesz Wielu z was skończy pod mostem, zaćpani trefnym tematem, amen Równia pochyła, nigdy nie skończysz tu, gdzie zaczynasz Grawitacja tak jak frustracja, czasoprzestrzeń wygina Prawa fizyki, matematyki, nie obliczą siły pędu Nihil Novi, nic nie zrobisz, nigdy nie skończysz weekendu Równia pochyła, nigdy nie skończysz tu, gdzie zaczynasz Grawitacja tak jak frustracja, czasoprzestrzeń wygina Prawa fizyki, matematyki, nie obliczą siły pędu Nihil Novi, nic nie zrobisz, nigdy nie skończysz weekendu Jak zaczynasz to tylko czysta i śnieg, chyba, że jesteś tu z nizin Wdech, wydech i wdech tylko, że wciągasz krechy nie (?) Czy to mefa czy Ameryka, facjata się tak samo krzywi Jak szczury posypiesz to za dużo mówisz, żebyś sie potem nie zdziwił Na codzień nie jedzą glutenu, w weekend wciągneliby glutaminian Która to nocka w hotelu? Chuj, że będzie zszargana opinia Emka czy mefa, wódeczka dla nich tu jak witamina Walą tu trzecią dobe, bo kurwa widzieli to w filmach Jak dupy to same eskort, potem cię nie stać na klina Zarzygany masz dress code kurwa na patostreamach Później walisz xanax te leki, znikasz amba fatima Niedostępny abonent, wiesz będzie rozkmina Ja w chuju mam twoje plany na weekend W samarach opary, a w baniach kipisz Twarze blade jak ściany, budzisz się z krzykiem Rozlewałeś szampana, dziś sie nie liczysz Równia pochyła, nigdy nie skończysz tu, gdzie zaczynasz Grawitacja tak jak frustracja, czasoprzestrzeń wygina Prawa fizyki, matematyki, nie obliczą siły pędu Nihil Novi, nic nie zrobisz, nigdy nie skończysz weekendu Równia pochyła, nigdy nie skończysz tu, gdzie zaczynasz Grawitacja tak jak frustracja, czasoprzestrzeń wygina Prawa fizyki, matematyki, nie obliczą siły pędu Nihil Novi, nic nie zrobisz, nigdy nie skończysz weekendu
Песен-НИКИ
Загрузка...
Другие песни Jongmen
Все песни →Похожие песни

Бигасс
SODA LUV
Ничего личного
Русский рэп201975,449

Бандана
Платина
РНБ КЛУБ
Русский рэп201859,980

Свадебное путешествие
Александр Буйнов
Острова любви
Русская эстрада199954,906

Каспий жағалауы
Azamat
Поп200134,438

Шпилька-каблучок
Лолита
Анатомия
Русская эстрада201433,308

Девочка 2D
Dead Rave
Singles 15-17
Русский рэп201828,891


