
Pamiętam ją jako zwykłą pannę Miała co trzeba — przyjaciele, facet i praca i wszystko fajnie Z fejsa jakieś zdjęcia na wypadzie za miastem Niewyraźnie to widać, że coś niby nie tak jest A poważnie, to coś jest grane Bo znajdują ją nad ranem i już nigdy nie odpowie na to pytanie Nad którym w sumie sam się nigdy nie zastanawiałeś Bo nigdy nie miałeś przesłanek, że tak się stanie Co siedzi w nas naprawdę, zamknięte jest tam na amen Nieważne czy jesteś matką, mężem, siostrą, czy bratem Życie jest przewrotne, czym problem ten był dla niej Niby skąd wiem, że nie miała na serio przejebane A pozornie, widziałeś w jej życiu co najpiękniejsze I nie pojmiesz, dlaczego czas biegnie już dalej bez niej Co czuła gdy wstawała rano, co czuła Gdy wychodziła ostatnia klientka, swój salon zamykała za nią Gdy u faceta zostawała na noc, dziś zostało Dziwne uczucie — czemu w porę Cię nie zastanawiało? Naprawdę nie chcę wiedzieć jak to jest Że życie przestaje już wartość mieć Ale staram się zrozumieć to, jakoś pojąc Każdy mówi, że damy radę jakoś ponoć, tak to proste Ja wciąż pytam w głowie czemu, Ty nie mówi nic Minuta ciszy dla niej, kwiaty i znicz niech płonie Kim jesteśmy gdy jesteśmy sami Co mówimy gdy słuchają nas jedynie ściany Co widzimy gdy nie widzi nas nikt Co czujemy kiedy głuchy pozostaje nasz krzyk Powiedz… Kim jesteśmy gdy jesteśmy sami Co mówimy gdy słuchają nas jedynie ściany Co widzimy gdy nie widzi nas nikt Co czujemy kiedy głuchy pozostaje nasz krzyk Powiedz… Siedziałem z nim w ławce, przez te 2 klasy liceum Zwykle outsider, nie poznałem takich za wielu Miał swoją prawdę, niewidoczną oczami kolegów Chociaż charakter nie zdradzał by to ważny był szczegół Pamiętam, był z jedną panną od nas z klasy Miał ją przez te 2 lata, latem jeździł z nią na wczasy Czasem się na dłużej w domu zaszył, siedziałem sam w ławce Parę dni, w sumie nigdy nie spytałem, czy go trapi Jakiś problem, jebać to czy byłby jakiś odzew Ale może dziś nie gadałbym z jego nagrobkiem Skąd wiesz, co siedzi w ludziach póki nie poznasz ich bliżej I na ile możesz poznać ich przy jointach i piwie Jarałem szlugi z nim na przerwach, pamiętam Jak mówił, że rzuci dopiero jak stuknie mu trzydziestka 3 lata po maturze chciałem ustawić się z nim Zamiast postawić browar, jechałem zostawić ten znicz Na jego grobie, i dziś może wszystko jest ok Ale za każdym razem czuje jakąś dziwną tęsknotę Gdy o tym myślę, pytam w głowie czemu, Ty nie mów nic Minuta ciszy dla nich, kwiaty i znicz niech płonie… Kim jesteśmy gdy jesteśmy sami Co mówimy gdy słuchają nas jedynie ściany Co widzimy gdy nie widzi nas nikt Co czujemy kiedy głuchy pozostaje nasz krzyk Powiedz… Kim jesteśmy gdy jesteśmy sami Co mówimy gdy słuchają nas jedynie ściany Co widzimy gdy nie widzi nas nikt Co czujemy kiedy głuchy pozostaje nasz krzyk Powiedz…
Песен-НИКИ
Загрузка...
Другие песни Warszawski
Все песни →Похожие песни

Бигасс
SODA LUV
Ничего личного
Русский рэп201975,445

Бандана
Платина
РНБ КЛУБ
Русский рэп201859,979

Свадебное путешествие
Александр Буйнов
Острова любви
Русская эстрада199954,906

Каспий жағалауы
Azamat
Поп200134,438

Шпилька-каблучок
Лолита
Анатомия
Русская эстрада201433,308

Девочка 2D
Dead Rave
Singles 15-17
Русский рэп201828,891
