
Uliczna sława, która dumą mnie napawa Od ludzi brawa, ich uściśnięta graba Życiowa zaprawa, która trwała całe lata Niejednego brata spotkałem w tych klimatach Niejednego brona, jabola i batata Niejednego drina wychlał Rych, gdy latał Szukając sposobności by żyć godnie, się nie złościć! By pierdolić słabości, użalanie się nad losem Los człowieczy, herosem byłem wtedy w okolicy Jak wszyscy nędznicy nikt tu nie szukał przyczyn! Czemu my? Czemu za nas innym wstyd? Taki jeżycki byt, wciąż kredyt, potrzeby! Kroki ostrożne żeby nie zaliczyć gleby! Innym razem szybkie susy, niczym strzała z kuszy To przypał czas ruszyć przed siebie — walka o życie! Tu jest wojna jak Belfast albo bomby w Madrycie Modląc się o lepsze życie, bycie lepszym człowiekiem Dorastałem a z wiekiem rozwinąłem swój fach Czy to talent czy traf? Jeden mach pod bramą rap! Jest klawo (klawo), skurwysyny bija brawo Chcę to robić to dla Was i dla własnej świadomości Że czuje się potrzebny, przyjmij to do wiadomości! Nasz start od zera, początki bywają trudne 997 niech psa chowają w trumnie! Wciąż dumnie, nie durnie, w bandanach, obskurnie Po bramach znów skurwiel na kartce tekst notuje Wszyscy to chuje jeśli nie słuchają rapu! Inaczej niż dzisiaj, wczoraj nie było łatwo! Niech oficjalne media biją non stop kurwom brawo A ja będę się cieszył nadal swą uliczną sławą! Uliczna sława która dumą mnie napawa Od ludzi brawa ich uściśnięta graba! Uliczna sława, która dumą mnie napawa! Uliczna sława, tak, uliczna sława! Uliczna sława która dumą mnie napawa! Od ludzi brawa ich uściśnięta graba! Uliczna sława, która dumą mnie napawa! Uliczna sława, tak, uliczna sława! Dziś to teraźniejszość, rapperów jest tu większość Znaczna część to pozerstwo brak finezji, talentu! Z manierą konfidentów obgadują za plecami Zamiast konsekwentnie się odznaczyć wynikami! Nagradza je ulica, to ludzie z krwi i kości A nie hołota z branży, to nagroda publiczności Prawdziwa, nie od święta w chuju mam konsumenta Masowego odbiorcę, dla nich ta puenta! Nie popełnię błędu, śpię spokojnie, patrzę w lustro Ludzie nie chichoczą na mój widok, choć ochoczo Podbijają by zagaić, nikt z Was mnie nie obraził Żaden z Was mnie nie zranił, bez sensu za mną łaził I to jest dla mnie sygnał, że się nie należy wstydzić Za własne poczynania, siebie samego brzydzić! Szczerość w naszym klubie to lubię klubowicze! Jest impra krzyczę SLU ponad życie! Już do końca tak będzie z nami poryte dekle Wykolejone asy, kanalie przebiegłe! Bez Was to wszystko jest pozbawione sensu Nie chcemy fejmu, masowego protestu Chcę logicznego tekstu, z muzyką kontekstu Masy nowych wersów w formie manifestu Na osiedlu, co krok, prawie, co drugi blok Nadaje nasze traki, to miłe chłopaki Dzięki za wsparcie, pierdol radiowe stacje Co kreują uparcie tandetę, którą w żartach Zanucisz z kumplami i wtedy będzie śmiesznie Syf na chujowych bitach (ta) zwyczajne brednie A więc jebać tę komedię, my dla ulic odwiecznie Dla prawdziwych ludzi, bo tutaj nasze miejsce! To nasza muzyka, co wypełnia ludzkie serce Dla ulic odwiecznie, bo tutaj nasze miejsce… Niech oficjalne media biją non stop kurwom brawo A ja będę się cieszył nadal swą uliczną sławą! Uliczna sława która dumą mnie napawa! Od ludzi brawa ich uściśnięta graba! Uliczna sława, która dumą mnie napawa! Uliczna sława, tak, uliczna sława! Uliczna sława która dumą mnie napawa! Od ludzi brawa ich uściśnięta graba! Uliczna sława, która dumą mnie napawa,! Uliczna sława, tak, uliczna sława!
Песен-НИКИ
Загрузка...
Другие песни Peja/Slums Attack
Все песни →Похожие песни

Бигасс
SODA LUV
Ничего личного
Русский рэп201975,448

Бандана
Платина
РНБ КЛУБ
Русский рэп201859,980

Свадебное путешествие
Александр Буйнов
Острова любви
Русская эстрада199954,906

Каспий жағалауы
Azamat
Поп200134,438

Шпилька-каблучок
Лолита
Анатомия
Русская эстрада201433,308

Девочка 2D
Dead Rave
Singles 15-17
Русский рэп201828,891


