
Tak wiele zmian po latach, wierzysz jak wierzyłaś we mnie? To kiepski zakład, na dziś prognoza: tracisz serce Gdzie nasze miejsce? Nikt o mnie nie wie na rapowej scenie ale Się nie dziwię, skoro sam nie wiedziałem wcześniej Nie pytaj, czy jeżdżę tym jebanym Mercem Rodzina po pierwsze, po drugie to wsiądę jak zarobię pengę Zegar śmierci dalej tyka «Olo jesteś?» Jestem I tak do śmierci się spieszę i tak do śmierci wciąż biegnę W głowie poplątane kable, maszyny i bez wdech Przyznam się do błędów, później zawisnę Pewnie urwę linę szybciej niż Ty błyśniesz Bo zamiast nagrywać tę płytę to siedzę i tyję i palę i piję jak Mariusz Dobrze zraniony to czuję, że żyję jedynie w tym świecie koszmarów ziomek nie wyjdzie, bo kurwa nie chcę już z nim pić na ulicy browarów 5 minut? Chcesz to bierz te pięć minut Ja już naprawdę nie liczę tych minut życzę wszystkiego najlepszego ryju Chcę już wyjebać i wreszcie zawinąć kubki i wóda nie wino Rzadko canabinol, bagaż się nie kalkuluje Zostawiam za sobą to wszystko co było Niech gadają Ci zawistni, słabo idzie jak przedmioty ścisłe Pozbyłem się już nienawiści, a nabyłem wszystko co inne i dziwne Sparzyłem się klipem a jestem na blokach Nie czuję się vipem, a normalny chłopak Szpital jak szkoła, uczy jak podwórko Stracę serducho, dam na trackach ludziom Ostatnie lata latam, zdrowie wrzucam sobie w koszta Firma stała, prawda stara starta tak, jak krochmal Zaraz wracam, nadal latam, chcę ogarnąć życie Jak upadam no to wstaję, karma przeciwnikiem Ostatnie lata latam, zdrowie wrzucam sobie w koszta Firma stała, prawda stara starta tak, jak krochmal Zaraz wracam, nadal latam, chcę ogarnąć życie Jak upadam no to wstaję, karma przeciwnikiem Nocą chciałeś życie zmienić Rano się poczułeś pierwszy raz tchórzem Jak stracisz, wtedy docenisz A nie możesz wiecznie unikać tych luster Najlepiej byłoby uciec Najlepiej uciąć tę pustkę Ale się nie da czasem, nie da Po prostu przed problemami uciekać Nowy w szeregach, to presja Jak byłeś nowy, to wiesz jak Jak było dobrze, pamiętasz W tym klubie, czy na tych zajęciach Nie zagrzejesz długo miejsca Jak tylko toniesz w kompleksach Wielu podpowie, żebyś teraz przestał Bo nie jest na rękę im potem, jak przetrwasz Fajnie, jak melanż fajnie, jak bangla Idziesz upadać, bolesna prawda Za Tobą nie wejdzie do bagna Po Ciebie a nagle są, jak się układa Akceptujesz, bo nie chcesz odpadać Nie do wszystkich tak samo to trafia To nie kwestia z czego odpalasz Jak zarobię więcej, to czeka terapia Ostatnie lata latam, zdrowie wrzucam sobie w koszta Firma stała, prawda stara starta tak, jak krochmal Zaraz wracam, nadal latam, chcę ogarnąć życie Jak upadam no to wstaję, karma przeciwnikiem Ostatnie lata latam, zdrowie wrzucam sobie w koszta Firma stała, prawda stara starta tak, jak krochmal Zaraz wracam, nadal latam, chcę ogarnąć życie Jak upadam no to wstaję, karma przeciwnikiem
Песен-НИКИ
Загрузка...
Другие песни Oliver Olson
Все песни →Похожие песни

Бигасс
SODA LUV
Ничего личного
Русский рэп201975,446

Бандана
Платина
РНБ КЛУБ
Русский рэп201859,980

Свадебное путешествие
Александр Буйнов
Острова любви
Русская эстрада199954,906

Каспий жағалауы
Azamat
Поп200134,438

Шпилька-каблучок
Лолита
Анатомия
Русская эстрада201433,308

Девочка 2D
Dead Rave
Singles 15-17
Русский рэп201828,891