
Kiedy odnajdziesz zajęcie, które wykonujesz z pasją I masz o tym pojęcie, równa się to z satysfakcją Jarają się tym one, ich mencie, bo jest miazgą Masz takie pierdolnięcie o jakim inni marzą Moc jest z tobą, moc jest w tobie Wszelkie ograniczenia, człowiek, są w twojej głowie Wszystkie na raz znikną, kiedy uświadomisz sobie Że masz wpływ na rzeczywistość, a nie tylko jesteś sobą Odmawiam sobie przyjemności, gdy czuję, że muszę Nie dotyczy mnie pościg dla tanich sztuczek Bo kto pyta, nie błądzi, a kto leci też po łokci Odstawiam na bok balecik, nie dotykam, bo korci Czasem, by się wnieść, trzeba zejść na ziemię Złapać grunt i się odbić ponad przestrzeń Leć dzieciaku, obudź to co w tobie drzemie Bo wszystko w koło to tylko oka mgnienie Jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz Przeszkody gnieciesz Jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz Masz swój cel i go zdobędziesz Jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz Przeszkody gnieciesz Jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz Przecież masz swój cel i go zdobędziesz Ten co wkręca się wywłoce, ten potem jest uśmiechnięty A uśmiechnięty jest jak cel jest osiągnięty To piękny moment jak człowiek czuje spełnienie A jak osiągnie ten cel, to wypełnia przeznaczenie Każdy z nas wybiera swój etap życiowy Jeden starcza zwykły, innym luksusowy Pędzisz swoją drogą w kierunku przeznaczenia Kłody pod nogami, pomyśl, że ich wcale nie ma Wyjmij buty, związaj, co trzymają cię w mroku Skrusz cement, rusz się, weź przyspiesz kroku Ile mamy tych patentów? Przestań Co doprowadzą nas gdzie tylko wyobraźnia sięga Też lubię powspominać stare czasy Ale koncetruję na przyszłości, energii, zapasy Nie pijmy za błędy i straty, daj spokój Toast za rozwój, zdrowie i pokój Jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz Przeszkody gnieciesz Jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz Masz swój cel i go zdobędziesz Jedziesz, jedziesz, jedziesz Napotkane przeszkody gnieciesz Jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz Przecież masz swój cel i go zdobędziesz Jebać kurwy dociekliwe, bo nazywają mnie chamem Skurwysynom na pohybel, życie stawiam na szalę Nie poucinasz mi skrzydeł, polecę jak Dedal z Ikarem Zostawiam w tyle mordy chciwe i lecę dalej Fru, fru, do utraty tchu Niczym buch w stronę chmur, obróć w puch każdą Pierdol nurt, jebać hurt, jedna miłość, jeden klub W sercu duch, nie ma stój jak was dwóch Leć, leć tylko na wyżyny W życiu liczą się słowa przekłute na czyny Nie żyj wiecznie poczuciem winy Dbaj o swoje zdrowie i swojej rodziny Ziomek, sztuką jest przetrzymać gorszy moment Po upadku wstać i udostępnić abonent Załamki nerwowe, zapaści finansowe są chwilowe Zaciśnij zęby i podnieś głowę Jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz Przeszkody gnieciesz Jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz Masz swój cel i go zdobędziesz Jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz Przeszkody gnieciesz Jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz Przecież masz swój cel i go zdobędziesz Jak coś sobie uroję, to jest koniec, projekt jest w drodze W głowie słowem się bawię, potem przelewam to na papier Zanim złapię wiatr w żagle, określam cel do osiągnięcia Nie pozostaje wtedy nic oprócz zacięcia Jeśli wciąż na bosaka, to śmigaj w ostrogach Czasem akcja jest taka, że wolałbyś się schować Z szacunkiem do siebie i z pewnym dystansem Wierz, że możesz wszystko, a przynajmniej masz szansę Jest szansa, to jedyna z życia cudów Zamotany kłopotami nie rób głupot z nudów Lecisz, albo stój, co rozwinie się bez echa Strachu nie ma, ale czas ucieka Wiesz czego chcesz i jesteś wiarygodny To nie czas na sentymenty, a nie na to, by być skromny Nie ma co se oczu mydlić, jesteś świadomy Mówiąc prosto, kończąc projekt, twoje akcje rosną Jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz Przeszkody gnieciesz Jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz Masz swój cel i go zdobędziesz Jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz Przeszkody gnieciesz Jedziesz, jedziesz, jedziesz, jedziesz Przecież masz swój cel i go zdobędziesz Zerknij sobie kiedyś w dziurę od dużego klucza Nie mieści ci się łeb, to, kurwa, od Francuza Lepszy świat widzisz tam, macham, ja, hayabusa Zapraszam cię od lat, a ty strugasz intruza Leć, leć w stronę słońca Z tej perspektywy jaśniej wszystko wygląda Uważaj na swój młodzieńczy polot By nie był to dla ciebie za daleki odlot Nieważne w jakiej dziedzinie jesteś specjalistą Wiesz ile energii można odebrać za pracę Niestety, rzadko przekłada się, grając czystką Poświęcony czas na odbieraną gażę Takie sytuacje budzą w Polakach frustrację Tracisz koncentrację i masz zjazd na emigrację Wybierasz libację, nie licz na rewelację Tylko zjebane układy i rodzinne relacje
Песен-НИКИ
Загрузка...
Другие песни Fu
Все песни →Похожие песни

Бигасс
SODA LUV
Ничего личного
Русский рэп201975,449

Бандана
Платина
РНБ КЛУБ
Русский рэп201859,980

Свадебное путешествие
Александр Буйнов
Острова любви
Русская эстрада199954,906

Каспий жағалауы
Azamat
Поп200134,438

Шпилька-каблучок
Лолита
Анатомия
Русская эстрада201433,308

Девочка 2D
Dead Rave
Singles 15-17
Русский рэп201828,891



