
Czasem jak przypomnę sobie gdzie dotarłem to nie wierzę Ludzie patrzą w moje oczy widzą we mnie zwierzę Gdy ty pytasz o czym gadam typie odpowiadam szczerze Wryje ci się w banię, mój głos spustoszenie niesie Często odpierdalam syf, potem siedzę w samotności Najpierw obieram ze skóry potem wyzamiatam kości Ofiarą możesz być ty, zabije każdego w złości Nawet jeśli nie masz stracha potem będziesz walił w nocnik Ja pierdole chyba prześcigam się ze swoją techniką Latam solo robię solo a nie z żadną kliką Moje niezawodne flow, modne niczym Louis Vuitton Gucci Prada Dior, przy mnie w ogóle nie błyszczą Wpadłem tu na dwa sezony trzeci dodam w preorderze Lece na czołówkę w rapie ciekawe kiedy się zderzę Moje rymy jakby Woodstock tylko jakby nie w plenerze A nawijka niczym gówno jak się najem płynie lepiej Sprawdzaj ziomek, niech to leci na salony Ominąłem tych obrońców czuje się jak na spalonym Tak zwany offside, znowu jesteś zagubiony Odpal sobie to od tyłu ja bez filtra kręcę topy Wjeżdżam ze stylem już dwa lata ktoś mi przebił opony W mainstreamie nie ma dla mnie miejsca, jestem dla nich za dobry Jak tak patrze co się dzieje to nie kumam nowej mody Nie jestem Adam Mickiewicz nie opisuje przyrody To nie umieralnia młody Pod nogami ciągle kłody Dajcie proszę trochę wody Bo pokazuję przychody Zawsze w punkcie nigdy offbeat Jestem wszędzie byku odbij Wyłączyłem Autotuna z głównej linii Żeby na nim podbić Teraz mała ciekawostka wy jebane darmozjady Ja nie muszę piszczeć żeby instrumental zabić Ponoć prawdą stanie kłamstwo się powtórzone sto razy Muszę nagrać sto numerów żebyście mnie posłuchali Nie stać mnie by tracić hajs ale stać mnie na wiele Biedni grają zarobasów a bogaci grają biedę Nie stać ich na żaden koks, za rogiem pizgają kredę Raperzy to samo o nich w szesnastym wersie Nawijam już dwie minuty dwa lata wciąż o sobie Jeszcze mnie nie pojebało żeby mówić w trzeciej osobie Coś o sobie? Proszę bardzo Gracjan Ciołczyk siedemnaście ciągle lubi ostry hardcore Ciągle tylko follow-upy follow-upy follow-upy Dajcie w górę łapy daby rapy trapy to moje klimaty A ty ciągle taki niekumaty zbierasz tęgie baty Od grubego z klasy morda co ty taki pizdowaty Porobiłem was usterką teraz dobijam ostatnich Żeby wybrać lepszy rym półkule nakurwiają w statki Lepsze będzie «banki» czy «cacanki» a może «kajdanki» Żeby ze mną konkurować wszyscy stają w szranki Siedząc nad produkcją muzy mogę kontrolować dźwięk Mogę sprawiać ci nim ból, a więc teraz kurwo cierp Młot i sierp, moim symbolem swastyka to mój nazistowski trend Nagrywając ten bangierek nie myślałem o emocjach Nie nie muszę pić i ryczeć żeby pisać dobrą treść Jednak słowami zakończenia chciałbym powiedzieć ci, że Mikrofon to mój niewolnik a na ciebie czeka chłosta Liryczna chłosta, moje wersy precyzyjne Nikt się tu nie dostał, od tak no tak Słyszysz to ten chłopak, jaworznicki prostak Wsadź do nosa dwa ołówki i zajeb nim o blat W bani chyba padł bezpiecznik mi Bo bez przerwy tylko odpierdalalala mi Ginie człowiek ja a tylko krzyczę C’est la vie Nara byki lecę dalej spełniać swoje sny
Песен-НИКИ
Загрузка...
Другие песни Alcatras
Все песни →Похожие песни

Бигасс
SODA LUV
Ничего личного
Русский рэп201975,448

Бандана
Платина
РНБ КЛУБ
Русский рэп201859,980

Свадебное путешествие
Александр Буйнов
Острова любви
Русская эстрада199954,906

Каспий жағалауы
Azamat
Поп200134,438

Шпилька-каблучок
Лолита
Анатомия
Русская эстрада201433,308

Девочка 2D
Dead Rave
Singles 15-17
Русский рэп201828,891